Tekst :
Czasem mam takie chwile
Że nie wiem po co żyję
Chciałbym się podciąć, nie myśleć
To byłoby dla mnie korzystne
A ja żyję i myślę przecież to logiczne
Problemy liczne, życie przecież nie jest takie śliczne
Czasem mam takie chwile, że nie wiem po co żyję
Nie myśl tyle, mówię głośno do siebie
Próbuję to zrobić, ale jak to zrobić nie wiem
Boże ratuj, znów w potrzebie się modle
Choć wiem, że zachowuję się wobec ciebie podle
Pakuje się pod kołdrę i znów zasnąć nie mogę
Dziwne myśli w głowie, dziwne uczucie w sobie
W połowie zwariowałem, nie mówię, że nie płakałem wtedy
Jak walił mi się świat niematerialny
Sam w tyle, palący się bank pyłu
Uspokoić się na chwilę, ile jeszcze takich myśli?
Kiedy znów ten zimny prysznic
Chcę zasnąć i niech mi się niebo przyśni
Czasem mam takie chwile
Że nie wiem po co żyję
Chciałbym się podciąć, nie myśleć
To byłoby dla mnie korzystne
Kim ty jesteś człowieku i na co czekasz?
Dlaczego zamykasz się sam w sobie i narzekasz
Dlaczego uciekasz przed ludźmi w kumulacji smutków
Twoja mina to kamuflaż, czy masa skutków odbita
Szukasz miłości czy nocnego życia
I tysiąca przyczyn żeby zostać nikim
A może ty żeglujesz przez życie jak wiking
Jesteś tajemniczy, nie jesteś głupi
Kupując alkohol docelowo chciałbyś spokój kupić
Chciałbyś się nie kłócić ze swym sumieniem
Nie wiesz czy masz podziękować czy rzucić kamieniem
Rzucić to wszystko jak najdalej za siebie
I zapomnieć, nie skomleć, nie mieć wyrzutów
Zaakceptować taki świat, uciec od buntu
Uciekając, nie przejmować się nikim i niczym
Czy jest w ogóle ktoś kto na ciebie liczy
Znowu milczysz i myślisz, że to bywa sposobem
Ale nie zawsze to milczenie bywa złotem
Nie zawsze to milczenie przynosi efekt
Niejeden defekt można zwalczyć uśmiechem
Czasem mam takie chwile
Że nie wiem po co żyję
Chciałbym się podciąć, nie myśleć
To byłoby dla mnie korzystne
Tekst :
Lately the conversations drag me down
The circle full of friends just make my head spin round & round
& round and
There s always someone waiting in the hall outside
And every time you leave the wronger telephone line...saying
How s she going to make it own her own now that he s gone
And I can t take this smalltown blues
I m tired of being lonely, living without you
And I can t take this smalltown blues
I m tired of living without you
You re always far away putting feathers in your cap
And business is good, but honey, that s not where I m mad
There s always someone waiting on the street outside
And everytime you leave the wronger telephone line...saying
Now s she s running on her own, he wont be home
And I can t take this smalltown blues
I m tired of being lonely, living without you
And I can t take this smalltown blues
I m tired of living without you
And I can t take this smalltown blues
No, I m tired of being lonely, lonely, living without you
And I can t take this smalltown blues
You know I m tired of living without you
They re talking about you
They re saying that you ve gone, tell me it s not true
I need you by my side, my side
Tekst :
Nim las,
nim kłos,
nim noc dojrzeje,
ktoś wygra los,
ktoś porzuci nas.
Nasz dom,
nasz ląd zniknie gdzieś,
odpłynie w dal biała wieś,
będziemy snem, zorzą zórz, morskim dnem i gwiazdą.
Pokochaj mnie z całych sił,
pokochaj mnie na sto lat.
Pokochaj mnie, jakbyś był
tak młody, jak był dawniej świat.
Już zielenieje sad po burzy, nim roztopimy się w
podroży.
Ty kochaj mnie od nocy, do nocy, aż po noc.
Nim kłos,
nim las,
nim noc dojrzeje,
masz jeszcze czas,
by pokochać mnie.
Bo jak to jest,
jak to tak,
że więdnie bez, cichnie ptak,
zegary tak śpieszą się,
biegną dnie i noce.
Pokochaj mnie, lesie mój,
kochajcie mnie, ranne mgły,
darujcie mi biały strój,
tak mało już nocy i dni.
Znów zielenieje sad po burzy,
nim roztopimy się w podroży,
ty kochaj mnie od nocy, do nocy, aż po noc.